Jak zamiast buntu rośnie fala depresji?
- mikołaj demko
- 27 sie 2024
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 7 lut 2025

Wracam do książki "Społeczeństwo zmęczenia" Byung-Chul Hana, znanego filozofa i teoretyka kultury, ponieważ jest ona dla mnie przestrogą, w szczególności gdy myślę o swojej pracy coacha i przyszłego psychoterapeuty.
Tym razem moją uwagę przyciągnął rozdział „Przymus szczęścia”, który przypomina, że odwoływanie się do wolnej woli człowieka i jego odpowiedzialności za swoje życie – co jest podstawą każdej terapii czy procesu zmiany – ma swoje ciemne strony. Wezwania „bądź wolny” lub „bądź szczęśliwy” niosą za sobą olbrzymi ciężar odpowiedzialności dla jednostki, nie uwzględniając roli jej otoczenia (miejsca, czasów, rodziny).
Byung-Chul Han twierdzi, że neoliberalny przymus szczęścia odrywa nas od aktualnego kontekstu społecznego, rynkowego i politycznego, zmuszając do introspekcji. W konsekwencji każdy ma zajmować się tylko sobą, zamiast poddawać krytycznemu oglądowi istniejące stosunki społeczne. Cierpienie, za które odpowiedzialne bywa społeczeństwo, zostaje sprywatyzowane i upsychologizowane.
Zamiast naprawy stosunków społecznych, wciąż staramy się doskonalić nasze kompetencje, odporność i elastyczność.
Żądanie samodoskonalenia, które w rzeczywistości wymusza dostosowanie się np. do wymogów rynku, kamufluje istotne społeczne niedostatki, takie jak nierówności, wzrastająca konkurencyjność i alienacja.
Ignorując kontekst społeczny, psychologia pozytywna dławi próby zmiany otoczenia. Zamiast rewolucjonistów mamy trenerów, coachów, terapeutów i mówców motywacyjnych, którzy troszczą się o to, żebyśmy przystosowali się do patologii społecznych. Byung-Chul Han zwraca uwagę, że w neoliberalnym społeczeństwie sukcesu przymus szczęścia prowadzi do samotności i erozji solidarności. Tutaj każdy musi troszczyć się sam o swoje szczęście jako o sprawę prywatną. Również cierpienie jest interpretowane jako rezultat osobistego niepowodzenia.
Gdy kompulsywnie reperujemy jedynie własną psychikę i duszę, tracimy z oczu kontekst systemowy. Kiedy dręczy nas lęk i niepewność, obwiniamy samych siebie. I tak zamiast rewolucji wzbiera fala depresji.
Jak możemy temu zaradzić? Nie ma łatwej odpowiedzi. Byung-Chul Han proponuje, by spróbować przejść z pozycji myślenia w kategorii „JA” do myślenia w kategorii „MY”. Strategie indywidualnego rozwiązania problemów, które mają społeczne lub globalne źródła, wtrącają ludzi w samotność. Perspektywa „MY” buduje wspólnotę.
Jako menadżer, coach i psychoterapeuta w trakcie szkolenia wynoszę z tekstów Byung-Chul Hana refleksje na temat:
Granic indywidualnej odpowiedzialności: - gdzie leży granica między osobistą odpowiedzialnością, a niezależnym od nas wpływem zewnętrznych uwarunkowań na nasze życie?
Poszukiwanie wspólnot i solidarności: - jak rozwijać myślenie kolektywne, które połączy indywidualne dążenie do szczęścia ze zmienną środowiskową lub społeczną?
Krytyczne spojrzenie na własne cele: - na ile nasze cele życiowe są wynikiem zewnętrznych presji rynkowych, a na ile rzeczywistej potrzeby samorealizacji?
Zapraszam do rozmowy wszystkich którzy zastanawiają się nad granicami odpowiedzialności za swoje życie.


