top of page
Szukaj

Dlaczego ludzie ryzykują życie, aby osiągnąć cel?




W 1996 roku, w czasie wyprawy na Mont Everest, w ciągu kilku dni zginęło 8 osób (w tym kilku doświadczonych himalaistów). Wiele osób bezpowrotnie straciło zdrowie i sprawność fizyczną.


•       Jak doszło to tej tragedii?

•       Czego każdy z nas może się nauczyć z tej historii?


Za główną przyczynę tragedii z 1996 roku uznaje się nagłą zmianę pogody, która zaskoczyła himalaistów podczas ataku szczytowego. Wspinacze natknęli się na trudne warunki, w tym silne wiatry i intensywne opady śniegu, które spowodowały znaczne opóźnienia w realizacji kolejnych etapów wyprawy.


Dodatkowo, w dniu tragedii na drodze na szczyt znalazła się rekordowa liczba osób próbujących zdobyć górę, co spowodowało kolejki na kluczowych odcinkach trasy i dalsze opóźnienia.


Nieprzewidziane ww. okoliczności sprawiły, że wspinaczom wyczerpały się zapasy tlenu.

Jednak wiele osób zdecydowało się kontynuować wspinaczkę pomimo przekroczenia bezpiecznego czasu przebywania w „strefie śmierci”, tj. powyżej 8000 m.


Jak to się dzieje, że mimo piętrzących się trudności i sygnałów ostrzegawczych ludzie ryzykują życie, aby osiągnąć cel?


Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Christopher D. Kayes w książce pt. "Destructive goal pursuit: the Mt. Everest disaster", w której analizuje  destrukcyjne skupianie się na celu.


Zarówno liderzy, jak i uczestnicy ekspedycji na Everest byli tak bardzo skupieni na osiągnięciu celu, że całkowicie zlekceważyli zwiastuny katastrofy. Byli ślepi na zastane okoliczności, zamknięci na informacje mogące podważyć wiarę w sukces. Zabrakło im elastycznego podejścia do zadania, co skończyło się tragicznie.


Christopher D. Kayes słusznie zauważa:

Jeśli dążenie do zdobycia Everestu jest częścią tego, kim jesteś, to twój obraz siebie staje się nierozerwalnie związany ze szczytem. To sprawia, że nieprzewidziane okoliczności, sygnały ostrzegawcze, inne przeszkody, które próbują stanąć ci na drodze, nie będą w stanie odwrócić twojej uwagi.

W takim przypadku nie chodzi już tylko o wejście na szczyt. Pojawia się potrzeba zachowania twarzy, podtrzymania swojego wizerunku lub własnej samooceny. A więc stawka jest dużo wyższa, ponieważ chodzi o ochronę swojej tożsamości.


Takie zapatrzenie w cel uniemożliwia elastyczne reagowanie na nowe okoliczności, do tego dochodzi jeszcze lęk przed porażką. Dążenie do celu staje się zatem destrukcyjne, jednostka lub zespół zamyka się na informacje, które mogłyby podważać wiarę w osiągnięcie celu.


Wyznaczanie celów obiektywnie niełatwych do osiągnięcia może prowadzić do całkowitego zignorowania rzeczywistości. Cele stają się ideałem, który należy za wszelką cenę osiągnąć. Zarówno jednostki, grupy, jak i organizacje mogą mieć trudności z porzuceniem celów lub ich modyfikacją.

Osoba wyznaczająca sobie cel może nawet zaryzykować własny upadek, aby go osiągnąć. W końcu cel staje się główną tożsamością tej osoby, a porzucenie go jest tak samo nie do pomyślenia, jak porzucenie samego siebie.

Historia zna wiele takich  upadków, np.:


Katastrofa promu Challenger -  z przyczyn politycznych i presji na terminowy start NASA zignorowała ostrzeżenia inżynierów, dotyczące potencjalnie niebezpiecznych uszczelek w warunkach  niskich temperatur.


Upadek amerykańskiej firmy energetycznej Enron – działania tej firmy, skupione na krótkoterminowych celach finansowych, doprowadziły do upadku jej wizerunku po ujawnieniu fałszowania dokumentacji  księgowej. Doszło do bankructwa firmy i jednego z największych skandali korporacyjnych w historii.


Wyprawa Napoleona na Moskwę - zdecydowanie się na marsz na stolicę Rosji, mimo zbliżającej się zimy, a także słabej logistyki, doprowadziło do ogromnych strat w ludziach i wkrótce do końca dominacji Napoleona w Europie.


Jak można się zabezpieczyć przed destrukcyjnym przywiązaniem do celów?


Christopher D. Kayes w książce pt. "Destructive goal pursuit: the Mt. Everest disaster", daje kilka rad, które będą przydatne nie tylko w górach.


Po pierwsze:  nie myśleć wyłącznie o przyszłości i nie ignorować zmieniających się okoliczności. Otworzyć się na doświadczenie "tu i teraz" i czerpać z aktualnych wydarzeń.

 

Po drugie: nie skupiać się na wąsko zdefiniowanym celu, mieć cele alternatywne, wielowymiarowe i aktualizować je w zależności od potrzeb. Gdy cel jest zbyt wąski i nie ma alternatywy, pojawia się większe przywiązanie do niego, silniejszy lęk przed porażką, poczucie, że jest się skazanym na niego.

 

Po trzecie:  mieć kontakt z różnymi aspektami swojej tożsamości, nie przywiązywać się do wąsko rozumianej wizji własnego Ja. Na przykład Ja – zdobywca Everestu. Przecież każda osoba posiada wiele tożsamości: Ja – małżonek, Ja – rodzic, Ja – pracownik.


Po czwarte:  przyjąć do wiadomości i zaakceptować czasem trudne i bolesne wymiary samego siebie. Obok siły, sprawczości, odwagi, w każdym z nas jest bezradność, słabość lub lęk. W ten sposób uzyskamy większą elastyczność psychologiczną, która umożliwi odpowiednie reagowanie, a także działanie w nieprzewidywalnych okolicznościach.


Jako menedżer oraz pasjonat gór doświadczyłem zaślepienia wizją celu, która mogła mieć fatalne konsekwencje. Zapatrzenie w przyszłość i przywiązanie do celu sprawiło, że przegapiłem kilka alternatyw, które otwierały się w drodze na wymarzony szczyt. 


Na bazie tych doświadczeń jako coach i mentor ofertuje moim Klientom wsparcie w podejmowaniu decyzji:

  • Czy dalej idę na szczyt?

  • Czy zawracam i próbuję innym razem?

  • A może wybieram inny szczyt?

 
 

Mikołaj Demko - psychoterapia i rozwój osobisty

bottom of page