Czy zawsze mamy wybór?
- mikołaj demko
- 29 cze 2023
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 6 paź 2023

Fritz Perls – jeden z twórców terapii Gestalt namawiał swoich klientów, którzy opowiadali mu o swoich problemach i cierpieniach, aby po każdej wypowiedzi dodawali na końcu słowa „i biorę za to odpowiedzialność”.
Np. klient mówił „jestem dziś bardzo zmęczony”, po czym na polecenie Perlsa dodawał: „i biorę za to odpowiedzialność”.
Perls był również wrażliwy na językowe „ucieczki” do odpowiedzialności. Oto kilka przykładów:
stwierdzenie „nie mogę podjęć decyzji”, prosił zmienić na: „nie chcę podjąć decyzji”;
zdanie: “on mnie denerwuje”, zmieniał na: “pozwalam, aby mnie zdenerwował”;
uwagę “to był dzień pełen zajęć” zmieniał na: „zrobiłem tak, aby być ciągle zajętym”
Czemu to służy?
Założenie swojej odpowiedzialności jest warunkiem wstępnym zmiany. Dopóki klient wierzy, że cierpienie wywołuje: pech, przypadek lub inni, po co ma inwestować energię w zmianę siebie. Racjonalna jest w takim przypadku próba zmiany otoczenia.
Jakie są granice naszej odpowiedzialności?
Nie sposób zaprzeczyć, że otoczenie, geny, przypadek odgrywają rolę w naszym życiu. Okoliczności ograniczające są oczywiste. J.P. Sartre mówił o nich: “współczynnik oporu”. Wszyscy napotykamy na naturalne przeciwności, które wywierają wpływ na nasze życie, np. fizyczna niesprawność, niedostateczne wykształcenie, słabe zdrowie. Ona mogą nam przeszkadzać w zdobyciu pracy lub znalezieniu partnera.
Jednak, zdaniem Sartre’a, jesteśmy odpowiedzialni za to, co czynimy z przeszkodami - za nasz stosunek do nich, za gorycz, złość lub depresję, które współpracują z pierwotnymi przeciwnościami losu, aby zagwarantować nam porażkę.
Akceptacja odpowiedzialności oznacza nie tylko, że człowiek nadaje światu znaczenie, lecz także, że jest wolny i odpowiada za zmienienie swojej sytuacji na miarę swych możliwości.


